Na 99,9% tak było. W czasach, kiedy koszt zrobienia jednego kolorowego zdjęcia wynosił (w przeliczeniu na współczesne pieniądze) od kilkunastu do kilkudziesięciu PLN, to nawet zachodni pasjonaci liczyli każdą klatkę filmu. Zdjęcia czarno-białe wychodziły kilka razy taniej, więc robiło się głównie takie, a kolorowe tylko okazyjnie.
Ja sam, jeszcze w czasach studenckich, stosowałem tą samą technikę. Miałem dwa aparaty - Smienę i Zenitha. W jednym miałem film czarno-biały, który potem sam sobie wywoływałem, żeby było taniej. A w drugim kolorowy - tylko na specjalne ujęcia.