2009 MARZEC

czyli z prasy, radia, tv i netu poukładane tematycznie

Moderatorzy: eg_ptmkż, mod-Kolej w skali 1:1

Awatar użytkownika
miano
Posty: 547
Rejestracja: 04 maja 2006, 13:56
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Nieczynne tory zarastają, a mogą służyć rowerzystom

Postautor: miano » 27 mar 2009, 20:12

Nieczynne tory zarastają, a mogą służyć rowerzystom

Na Dolnym Śląsku jest co najmniej kilkanaście nieczynnych od wielu lat linii kolejowych, które można z powodzeniem przerobić na ścieżki rowerowe. Tak jest chociażby w Mirsku, Szczawnie-Zdroju, Radkowie i Jedlinie-Zdroju. Utwardzone torowiska idealnie nadają się dla cyklistów. Na dodatek trasy są niezwykle malownicze. Pomysł chwali medalistka olimpijska Maja Włoszczowska. - Im będzie więcej zróżnicowanych tras, tym lepiej - mówi.

Ale projekt natrafił na przeszkodę. Samorządy nie mogą inwestować na gruntach, które nie są ich własnością, a PKP za darmo przekazać torów nie może. Dobre chęci gminy i pieniądze z Unii Europejskiej wystarczyły tylko raz w przypadku Lwówka Śląskiego, który zbudował 8-kilometrową ścieżkę rowerową na bazie nieczynnej od lat 70. linii kolejowej Lwówek Śl. - Pławna.

- Codziennie na ścieżce widuję rowerzystów i spacerowiczów - mówi burmistrz Ludwik Kaziów. Przyznaje, że gmina miała sporo szczęścia, bowiem tory udało jej się przejąć za długi, jakie PKP miały wobec gminy. Lwówek dostał 200 tys. euro z UE na przebudowę torów w drogę dla rowerów. Dziś jest to jedna z dwóch na Dolnym Śląsku ścieżek na podbudowie kolejowych szyn. Druga znajduje się na trasie Ząbkowice Śląskie - Srebrna Góra. Przepięknie położony, 15-kilometrowy odcinek służy nie tylko rowerzystom, ale i rolnikom dojeżdżającym do pól.

Inne gminy chciały pójść w ślady Lwówka Śląskiego i Ząbkowic, ale natrafiły na przeszkody. Samorządowcy z Mirska i Gryfowa planowali przejąć nieużytkowaną linię kolejową do Świeradowa-Zdroju i zrobić na niej ścieżkę rowerową. Po długich rozmowach z PKP okazało się, że nie ma możliwości nieodpłatnego przekazania linii dla samorządów. - Musielibyśmy kupić tę linię, tymczasem stawki były wyższe niż za grunty rolne - wyjaśnia Jan Zaliwski, wiceburmistrz Mirska.

Samorządowcy z Mirska nie załamali się i planują stworzenie ścieżki rowerowej na nieczynnej 9-kilometrowej trasie z Mirska do Wolimierza. Nie ma na niej już torów kolejowych i został sam nasyp. Bez większych nakładów można by tę linię przedłużyć do granicy z Czechami w Jindrichovicach.

Z kolei trzy wałbrzyskie gminy, które wspólnie chcą przebudować tory na drogę dla rowerów na malowniczej trasie Wałbrzych-Podzamcze - Szczawno-Zdrój - Boguszów-Gorce. - To latem znacznie usprawniłoby mi dojazd ze Szczawna do centrum Wałbrzycha. Jadąc rowerem, omijałabym zakorkowane ulice - przyznaje Bogumiła Wąszek ze Szczawna-Zdroju.

Pociągi na tej trasie nie jeżdżą od 15 lat, jednak samorządowcom nie udało się dojść do porozumienia z PKP. Ostatnio rozmawiali na ten temat rok temu. - PKP zaproponowały nam dzierżawę 58 hektarów gruntów pod torami, jednak oferta była nie do przyjęcia - wspomina Sławomir Grochala, kierownik Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta w Szczawnie-Zdroju. Podobnie jak inni samorządowcy, uważa, że nieużytkowane tory powinny zostać skomunalizowane. Bo na gruntach, których nie jest właścicielem, gmina nie może inwestować.

Równie patowa sytuacja jest w Jedlinie-Zdroju. Tam samorząd już w 2004 roku opracował koncepcję wykorzystania nieczynnego dworca oraz najdłuższego w Polsce tunelu kolejowego i kilkusetmetrowego odcinka torów. - W tunelu chcielibyśmy zrobić muzeum dla turystów - mówi Krystyna Szemiel z referatu promocji urzędu gminy. Jednym z eksponatów miałby być pociąg z wagonem. Rozmowy z PKP utknęły jednak w martwym punkcie.

Od 30 lat nieczynna jest również 12-kilometrowa linia z Radkowa do Ścinawki. Jeszcze w latach 90. samorząd myślał, aby ją zagospodarować. Jednak wówczas nie było wsparcia Unii Europejskiej dla takich projektów. Teraz pieniądze na takie projekty są, więc samorząd odkurzył plany i zamierza starać się o dotacje. Problem będzie jednak z PKP.

- Nie możemy oddawać majątku za darmo, bowiem zabraniają tego przepisy. Tory wraz z nasypem i gruntem możemy jedynie sprzedać, wydzierżawić albo przekazać w zamian za inne zobowiązania - wyjaśnia Beata Kuczyńska z Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP.

Sytuacja jest kuriozalna. Z torowisk już dawno zniknęły podkłady i szyny. Miejsca zarastają krzakami i samosiejkami, ale nic na nich powstać nie może. Problem znany jest marszałkowi.

- Zleciliśmy PKP opracowanie mapy nieczynnych linii kolejowych - mówi Krzysztof Bańkowski z dolnośląskiego urzędu marszałkowskiego. Gdy powstanie, urzędnicy zadecydują, czy powrócą na nie pociągi, czy powstaną trasy dla rowerów. Konieczna jest też pilna zmiana przepisów, które pozwoliłyby PKP przekazywać nieczynne tory nieodpłatnie gminom.

- Złożę interpelację w tej sprawie - obiecuje jeleniogórski poseł PO Marcin Zawiła. - Przejmowanie nieczynnych linii to szansa na turystyczny rozwój gmin - uważa.

za: POLSKA Gazeta Wrocławska/www.naszesudety.pl


Awatar użytkownika
miano
Posty: 547
Rejestracja: 04 maja 2006, 13:56
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Na dworcu w Karpaczu skład budowlany

Postautor: miano » 27 mar 2009, 20:10

Na dworcu w Karpaczu skład budowlany

Miał być dom kultury, będzie magazyn cegieł i cementu. Takie przeznaczenie przez najbliższe dwa lata czeka budynek i część terenu byłej stacji kolejowej w mieście pod Śnieżką. To koniec marzeń o powrocie na szyny pociągu z Jeleniej Góry do Karpacza.

O bezprzetargowym wydzierżawieniu nieruchomości zdecydował burmistrz miasta pod Śnieżką Bogdan Malinowski. Tym samym określił swoje stanowisko co do możliwości przywrócenia stacji i torom pierwotnej funkcji, czyli powrotu na szyny pociągów, o co walczy stowarzyszenie Karkonoskie Drezyny Ręczne Rafała Gerstena.

Że samorządowcy nie chcieli drezyn, największej atrakcji turystycznej sprzed trzech lat, wiadomo było w grudniu ubiegłego roku. Wówczas pracownicy starostwa jeleniogórskiego wyrwali kłódki z dworca w Karpaczu i wyrzucili ze środka eksponaty zbierane przez działaczy KDR. Burmistrz Karpacza zastrzegł, że dworca nie przejmie, póki są tam drezyniarze. Wcześniej o grunty, na których stoi stacja, odbyła się wielomiesięczna batalia, która skutkowała odstąpieniem nieruchomości przez PKP samorządowi.

Przekazanie stacji na skład budowlany przesądza o niepowodzeniu starań KDR Ręcznych, które postulują powrót pociągów na niewykorzystywaną od 2000 roku linię Jelenia Góra – Karpacz. I to mimo dobrej woli pozostałych gmin, przez które wiedzie torowisko. Reaktywacja kolei byłaby trudna, ale nie niemożliwa. Teraz – przynajmniej przez dwa lata – będzie nierealna.

Przypomnijmy, że jeszcze zanim powstały KDR, burmistrz Malinowski wielokrotnie deklarował zamiar utworzenia w budynku dawnej stacji siedziby domu kultury lub muzeum. Teraz cała sytuacja przypomina skansen obyczajów z dawnych lat, które – jak widać – wciąż pod Snieżką są żywe.

za: www.jelonka.com
Awatar użytkownika
miano
Posty: 547
Rejestracja: 04 maja 2006, 13:56
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Ruszą pociągi do Trutnova

Postautor: miano » 27 mar 2009, 20:09

Ruszą pociągi do Trutnova

Potwierdziła to posłanka PiS-u Marzena Machałek na dzisiejszej konferencji prasowej. - Są pieniądze, jest szynobus, jest zgoda kolei. Tylko czekać na pierwszy przejazd – powiedziała.

- Musiałoby się zdarzyć coś bardzo niedobrego, by ta linia nie ruszyła – mówiła Marzena Machałek. Szynobusy ruszą najprawdopodobniej 1 czerwca i będą jeździły przez 4 miesiące – do końca września. Będą jeździł na trasie z Trutnova do Jeleniej Góry, a nie jak przed rokiem – do Lwówka Śląskiego.

- Na odcinku Trutnov – Jelenia Góra jest najwięcej pasażerów. Postaram się, aby połączenia z Lwówka były skomunikowane z tym pociągiem – mówi Marzena Machałek.

Urząd marszałkowski zapewnił, że udostępni szynobus do obsługi tej trasy. - Mam też zapewnienie z Ministerstwa Infrastruktury, że dofinansuje te przewozy – mówi Marzena Machałek. Takie zapewnienie złożył Juliusz Englerhardt – podsekretarz stanu ministerstwa. Będzie to kwota ok. stu tysięcy złotych. - Mamy też zgodę PLK i Przewozów Regionalnych – mówi posłanka.

Los tej linii jeszcze niedawno wisiał na włosku. Niby wszyscy byli za, ale czekali nic nie robiąc. Nie było odpowiedzialnych za skoordynowanie tych działań. Teraz wszystko wskazuje na to, że się udało. - Strona polska zrobiła już wszystko, co powinna. Teraz jeszcze musimy porozumieć się z Czechami – mówiła posłanka. Ci niedawno deklarowali, że są gotowi.

Miejmy więc nadzieję, że 1 czerwca wyjedzie pierwszy pociąg do Trunova przez Kamienną Górę i Lubawkę. Jeśli będzie już gotowy rozkład – poinformujemy.

za: Nowiny Jeleniogórskie/www.naszesudety.pl
eg_ptmkż
Posty: 1678
Rejestracja: 16 kwie 2006, 11:24
Lokalizacja: tt@ptmkz.pl

PKP Cargo chce przejąć przewoźnika w Niemczech

Postautor: eg_ptmkż » 27 mar 2009, 15:27

- Jesteśmy zainteresowani przejęciem niemieckiego prywatnego przewoźnika. Prowadzimy negocjacje z kilkoma podmiotami na tamtejszym rynku - poinformował dziś prezes PKP Cargo, Wojciech Balczun.

- Pomimo naszej ciężkiej sytuacji, tworzymy podstawy strategii rozwoju na przyszłe lata - stwierdził Balczun, który nie chciał zdradzić, o jaką spółkę na niemieckim rynku może chodzić. - Takich podmiotów jest tam bardzo, bardzo dużo - powiedział prezes PKP Cargo.

- Planowany zakup niemieckiego przewoźnika ma na celu "złapanie" synergii, jerli chodzi o wykonywanie przewozów przy użyciu naszych Traxxów - stwierdził Balczun. Poinformował także, że ewentualna akwizycja będzie miała na celu przejęcie przewozów kontenerowych na osi Niemcy - Polska.

źródło: Rynek Kolejowy, 25 marca 2009
eg_ptmkż
Posty: 1678
Rejestracja: 16 kwie 2006, 11:24
Lokalizacja: tt@ptmkz.pl

Gdynie: Przebudowę dworca zaprojektuje DB International

Postautor: eg_ptmkż » 27 mar 2009, 15:26

Niemiecka firma DB International GmbH z Berlina, jedna ze spółek-córek koncernu giganta Deutsche Bahn AG, wygrała ogłoszony przez PKP przetarg na tzw. studium wykonalności przebudowy Dworca Gdynia Główna - informuje Beata Jajkowska - POLSKA Dziennik Bałtycki. DB International do września sporządzi komplet analiz ekonomicznych, strategicznych, ekologicznych, które pozwolą precyzyjnie oszacować koszty, zyski oraz ryzyko przedsięwzięcia. To pierwszy etap konkretnych działań, jakie PKP muszą podjąć, by otrzymać blisko 100 mln zł unijnej dotacji na przebudowę, będącego w fatalnym stanie, gmachu. Dzięki temu do końca 2011 r. mają zniknąć wyszczerbione posadzki, wszechobecny brud, zapach starego oleju i bezdomni.
Światełko w tunelu, czyli nadzieja na zmianę wizerunku gdyńskiego dworca, pojawiła się w styczniu br., kiedy zgłoszony przez PKP wniosek znalazł się na liście projektów Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Na generalny remont dworca
zarezerwowano 94,75 mln zł unijnych pieniędzy, czyli 70 proc. wartego 135,36 mln zł projektu. Brakującą część dołożą PKP. Ale, by pieniądze zasiliły inwestycję, PKP muszą spełnić kilka warunków. - Musi zostać podpisana tzw. preumowa, zawierająca harmonogram prac, m.in. terminy złożenia dokumentacji - zastrzega Anna Konik-Żurawska, rzecznik Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. - Jeśli spełnione zostaną wymogi formalne, podpisana będzie umowa o dofinansowanie. Wtedy pieniądze, które wypłacane będą w transzach, zostaną przyznane, zakładając, że projekt będzie realizowany zgodnie z zapisami umowy. - Preumowę podpiszemy do końca marca, wszystko jest przygotowane - zapewnia Michał Wrzosek, rzecznik PKP. - Do końca kwietnia ogłosimy też przetarg na projekt architektoniczno-budowlany, który jest konieczny do rozpoczęcia remontu. Natomiast w IV kwartale br. ogłosimy przetargi na nadzór inwestorski i wykonanie robót.
Tyle papierki. Ekipy remontowe pojawią się na dworcu w pierwszej połowie 2010 r., zakończyć roboty mają w grudniu 2011 r. Biorąc pod uwagę czas potrzebny na uzyskanie decyzji administracyjnych dworzec w pełnej krasie zobaczymy pod końca marca 2012 r.
Projekt przewiduje nie tylko przebudowę obiektu, ale i powstanie węzła przesiadkowego dla podróżujących PKS, komunikacją miejską i koleją podmiejską. -
Gdyński dworzec stanie się nowoczesnym zabytkiem - mówi Michał Wrzosek. –Będzie przyjazny podróżnym, ale w ramach istniejącej bryły, bowiem wpis budynku do rejestru zabytków nie pozwala na przebudowę.
To, że obiekt doczeka się modernizacji jest poniekąd zasługą wpisania dworzec do rejestru zabytków. Dotąd PKP tłumaczyły się brakiem pieniędzy, a Urząd Miasta tym, że nie może inwestować w cudzą nieruchomość. Wprawdzie w 2008 r. kosztem 500 tys. zł PKP poddały dworzec liftingowi (wyremontowano dach, odświeżono mozaiki, odmalowano), to jednak nadal jest on najgorszą wizytówką nowoczesnej Gdyni. Trzy lata temu nawet pojawili się inwestorzy. Węgierska firma deweloperska chciała dworzec w całości przebudować i uczynić jednym z elementów wielkiego centrum handlowego, które rozciągałoby się aż na tereny tzw. Międzytorza. Ale plany spaliły na panewce.
Pierwszy dworzec powstał w Gdyni, gdy ta jeszcze nawet nie miała aspiracji, by stać się miastem. Przystanek pasażerski powstał tu w 1894 roku. Z czasem zastąpiła go maleńka stacyjka z murowanym barakiem, na którym na drewnianej tablicy wymalowano napis 'Gdynia'. Pierwszy budynek dworcowy stał w miejscu obecnego peronu nr 5, czyli po przeciwnej stronie torowiska niż wieś i późniejsze dworce gdyńskie. Nowy kolejowy dworzec pasażerski zbudowano w latach 1923-26. Wówczas mała stacyjka stała się za ciasna dla rozrastającego się miasta i portu. Dworzec stanął na wprost zlikwidowanego starego budynku. Zaprojektował go ówczesny architekt PKP Romuald Miller. Gdyby budynek zachował się do dziś, byłby zapewne jednym z najładniejszych w Polsce. Jednak został zniszczony wiosną 1945 r. w wyniku działań wojennych. Obecny dworzec w Gdyni uważany jest za perełkę architektury socrealizmu. Dlatego wpisany został wiosną br. do rejestru Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Jego budowę rozpoczęto w 1950 r. Oddano pięć lat później. Obok warszawskiego uważany był za najładniejszy w kraju. Jego bryła nie zmieni się po remoncie. Zmienić ma się wizerunek, o co od kilku lat zabiega też nasza gazeta, prowadząc akcję 'Teraz dworzec'.

Źródło: Beata Jajkowska - POLSKA Dziennik Bałtycki 25.03.2009
eg_ptmkż
Posty: 1678
Rejestracja: 16 kwie 2006, 11:24
Lokalizacja: tt@ptmkz.pl

Uwaga na pluskwy w pociągach!

Postautor: eg_ptmkż » 22 mar 2009, 08:20

W pociągu mogą nas już nie tylko okraść. Z podróży można przywieźć przykrą niespodziankę w postaci swędzących śladów po ugryzieniach pluskiew! A jeśli ma się wyjątkowego pecha, to trzeba będzie też dezynfekować mieszkanie.

Czytelniczka "Metra" napisała do nas wstrząsający list. Opisała podróż z 1 marca pociągiem jadącym ze Szczecina do Poznania: "Następnego ranka przed wyjściem do pracy wzięłam gorący prysznic. Wycierając się, poczułam lekkie swędzenie na plecach. Obróciłam się do lustra, by zobaczyć, co to może być. W tym momencie zrobiłam się sinozielona z przerażenia. Na plecach miałam ślady po ugryzieniach! Plecy były tak spuchnięte, że zlewały się w jedną masę czerwonej opuchlizny".

Czytelniczka wpadła w panikę. Sprawdziła wszystkie zakamarki, dla pewności przeprowadziła dezynsekcję mieszkania. Jak się okazało - zupełnie niepotrzebnie. Dopiero rozmowa z koleżanką oraz dermatologiem naprowadziła ją na trop feralnej podróży pociągiem. Wtedy wyszło na jaw, że kobietę wówczas pogryzły pluskwy!

Czy to możliwe, zapytaliśmy PKP Intercity, do którego należą pociągi pośpieszne. Co dziwne, okazało się, że problem pluskiew jest tam doskonale znany! - Nigdy nie słyszałem, żeby coś takiego zdarzyło się w pociągu InterCity, czy w Ekspresie, ale pamiętam, że mieliśmy w tym roku jedną skargę dotyczącą pociągu pospiesznego - przyznaje otwarcie rzecznik spółki Paweł Ney. - Przykro nam, ale jedynym wytłumaczeniem tej sytuacji jest to, że insekty przyniósł ze sobą jakiś bezdomny. Ci, zwłaszcza w sezonie zimowym często próbują nocować w wagonach. Problem pluskiew dotyczy jednak wszystkich miejsc publicznych - dodaje Zapewnia jednak, że każdy sygnał o "ataku pluskiew" firma traktuje poważnie i natychmiast kieruje skład do dezynsekcji. - Wagony sprzątane są codziennie, natomiast co miesiąc poddawane gruntownemu myciu - zapewnia.

O pluskwach kolej jednak nie ostrzega, choć te mogą być naprawdę groźne. - Początkowo ugryzienie powoduje uczulenie objawiające się wysypką i swędzeniem - wyjaśnia dermatolog Renata Hejmo. - Ale nie można wykluczyć infekcji, której skutkiem będzie trudno gojąca się rana - dodaje. Pluskwę można też łatwo przywlec z pociągu do domu, a wtedy konieczna jest dezynsekcja mieszkania. - Pluskwy mogą bardzo długo przetrwać w środowisku dla siebie niekorzystnym, czyli bez pożywienia - tłumaczy Danuta Czarnecka z firmy Abadan zajmującej się zwalczaniem pluskiew. - Najłatwiej znaleźć je w zakamarkach łóżka, za listwami przypodłogowymi, w meblach, w kołdrach. Wychodzą na żer w nocy, dlatego nie tak łatwo je dostrzec. Najczęściej orientujemy się, że naszymi współlokatorami są pluskwy, dopiero wtedy, gdy nas pogryzą. Na szczęście dosyć łatwo je wytępić.

Dużo trudniej pozbyć się urazu do podróżowania pociągiem. - Teraz już chyba nigdy nie wsiądę do pociągu, a jeśli będę już zmuszona, to przestoję całą podróż - choćbym miała jechać ze Szczecina do Zakopanego! - kwituje nasza czytelniczka.

Czy osoba pogryziona przez pluskwy może domagać się od PKP odszkodowania?


Michał Budzikur, prawnik: Pasażer może żądać odszkodowania za koszty leczenia bądź zadośćuczynienia za straty moralne. Co będzie potrzebne? Po pierwsze - dowód na to, że jechało się danym pociągiem, a więc bilet na przejazd. Dobrze byłoby, gdyby poszkodowany miał świadków, np. współpodróżnych, którzy zeznają, że takie pogryzienie miało miejsce i że pluskwy rzeczywiście w pociągu były. No i wreszcie - zaświadczenie lekarskie o pogryzieniu i ewentualnym zaleconym leczeniu oraz rachunki za koszty tego leczenia.

źródło: Kinga Graczyk, Metro, 17 marca 2009
eg_ptmkż
Posty: 1678
Rejestracja: 16 kwie 2006, 11:24
Lokalizacja: tt@ptmkz.pl

Posłowie chcą pomóc Grupie PKP. Oczywiście zapłacą wszyscy

Postautor: eg_ptmkż » 22 mar 2009, 08:18

Dezyderat do rządu w sprawie różnych form pomocy publicznej, w tym finansowej, dla spółek grupy PKP zaproponowali posłowie sejmowej Komisji Infrastruktury i w najbliższych dniach prześlą go do KPRM. Wstępnie chodzi o kwotę ok. 5 mld zł, które należy dołożyć do – zaplanowanej w budżecie państwa – tegorocznej pomocy w wysokości blisko 1 mld zł.

Z informacji prezesa zarządu i dyrektora generalnego PKP SA Andrzeja Wacha wynika, że od drugiego półrocza ub.roku większość spółek tej grupy dotknął kryzys, spowodowany mniejszą ilością zleceń. W styczniu i lutym tego roku największa spółka grupy, PKP Cargo, przewiozła o 32 proc. mniej ładunków, niż w tym samym okresie 2008 roku. Według prezesa Wacha, jest to niemal powszechny problem w Europie i dotyczy takich przewoźników krajowych, jak DB Schenker (spadek w grudniu ub.r. o 40 proc.), koleje czeskie CD (minus 37 proc. w lutym br.), czy słowackie ZSR (minus 45,5 proc. w lutym). Spadek przychodów powoduje, że kilka spółek naszego narodowego przewoźnika (np. PKP PLK i PKP Intercity) już zaczyna odczuwać zatory płatnicze.

Andrzej Wach przytoczył szereg liczb i wykresów mających zaświadczać, że cała grupa systematycznie poprawia efektywność gospodarowania, do czego przyczynił się spadek zatrudnienia (z 51,4 tys. w 2001 r. do 37,6 tys. w ub.r.), a także procesy restrukturyzacyjne, które są już realizowane w trzech spółkach w tym w PKP Cargo. Zarząd planuje pozyskać dodatkowe środki, w tym ze sprzedaży nieruchomości oraz z prywatyzacji większości spółek (w ub.r. została sprywatyzowana spółka PKP Przewozy Regionalne). Problemem, który ogranicza możliwości grupy, a szczególnie PKP Cargo, są zobowiązania finansowe do spłacenia, niekiedy wynikające z narzuconych grupie zadań – w tym roku PKP musi spłacić 1,2 mld zł kredytu oraz 354 mln zł odsetek, co drastycznie ogranicza plany inwestycyjne.

Większość posłów oceniła, że w tej wyjątkowej sytuacji gospodarczej rząd powinien wesprzeć środkami publicznymi narodowego przewoźnika. Uchroni to przed bankructwem wiele spółek z zaplecza remontowo-usługowego, jakie istnieje poza strukturą grupy PKP. Dowodzono, że w ostatnich latach pomocy publicznej udzieliło swoim przewoźnikom kilka krajów unijnych. Apelowano też o inne formy wsparcia, jak choćby zmiany struktury stawek za przewozy (PKP Cargo jako jedyny w kraju realizuje tzw. przewozy rozproszone, do wielu odbiorców, jednak stawki za nie są pięć raz wyższe od innych rodzajów przewozów) oraz poprawę warunków konkurencji międzygałęziowej (samochody „TIR” płacą 27 zł za przejechanie w poprzek Polski, powodując także różne straty społeczne, a kolej – 300 zł za przewóz kontenera z Gdyni do Katowic). Nieliczni dyskutanci, np. Adrian Furgalski z ZDG TOR, uważało, że zarząd PKP przedstawił niedostateczną analizę finansową, a niektóre przyjęte cele wręcz szkodą grupie, jak np. sprzedaż nieruchomości i prywatyzacja w sytuacji bessy na rynku nieruchomości i giełdzie.

Wiceminister infrastruktury Juliusz Engelhardt powiedział, że podziela opinie większości posłów o konieczności dofinansowania PKP. Jednak pomoc taka może być udzielona wtedy, gdy powstanie odpowiednia ustawa lub zostanie znowelizowany tegoroczny budżet państwa. Powiedział też, że MI uzgodniło już z Ministerstwem Finansów projekt programu oddłużenia PKP i wkrótce zostanie on przesłany do parlamentu.

źródło: wnp.pl (Piotr Stefaniak)
eg_ptmkż
Posty: 1678
Rejestracja: 16 kwie 2006, 11:24
Lokalizacja: tt@ptmkz.pl

Aranzacja szaletów na dworcach

Postautor: eg_ptmkż » 19 mar 2009, 23:11

Na obiecywaną przez PKP przebudowę przed Euro 2012 Dworca Wschodniego i Zachodniego nie ma już żadnych szans. Kolejarze biorą się więc dziarsko za Centralny. Ogłosili konkurs architektoniczny na... aranżację trzech toalet. Gra idzie o nowy design trzech z siedmiu przybytków na Centralnym. W oficjalnym komunikacie PKP czytamy, że jury konkursowe liczy na ekologiczne i energooszczędne projekty toalet funkcjonalnych, które „sprostają nowym potrzebom pasażerów”. Prace konkursowe można składać do 5 maja. Wyniki poznamy miesiąc później.

Czy spółka PKP nie powinna zająć się fatalnie zaniedbanym Centralnym w sposób bardziej kompleksowy, niż tylko remontując trzy toalety?– Łatwo ogłosić konkurs np. na nowy wygląd Centralnego. I co z tego – mówi rzecznik PKP Michał Wrzosek. – Dostaniemy zapierające dech w piersiach wizje, których nie da się zrealizować. Bo będą za drogie albo zbyt awangardowe. Mniejsze projekty, jak toalety, są łatwe do zrobienia – wyjaśnia.

W jury oprócz przedstawicieli spółki PKP zasiądą tuzy polskiej architektury, m.in. Ewa Kuryłowicz i Andrzej Chołdzyński. Przecież korona mi z głowy nie spadnie – mówi „ŻW” Andrzej Chołdzyński. – Dworzec Centralny to architektoniczna perełka modernizmu. Problem w tym, że jest zaniedbany. Porządkowanie trzeba zacząć od podstaw, np. od toalet. W toaletowym konkursie są do wzięcia nagrody o łącznej wartości 42 tys. zł. Promocją inicjatywy zajęła się specjalnie wynajęta firma od PR.

źródło: Życie Warszawy, za tvp.pl
eg_ptmkż
Posty: 1678
Rejestracja: 16 kwie 2006, 11:24
Lokalizacja: tt@ptmkz.pl

Kłopoty z taborem berlińskiego S-Bahn-u

Postautor: eg_ptmkż » 19 mar 2009, 23:10

Od dłuższego czasu o berlińskiej szybkiej kolei miejskiej S-Bahn mówi się i pisze tylko przy okazji kolejnych awarii i przepełnionych pociągów. Na początku roku gazety i fora internetowe pełne były listów od sfrustrowanych pasażerów skarżących się na niepunktualne i przepełnione pociągi. Teraz zarząd spółki gorączkowo pracuje nad programem mającym poprawić jakość usług i image przedsiębiorstwa.

Przedstawiony ma on zostać jeszcze w marcu. Jak dowiedział się stołeczny dziennik „Berliner Zeitung”, jednym z pomysłów jest ponowne uruchomienie wycofanych z eksploatacji jednostek. Sprawa dotyczy odstawionych na bocznicę 80. pojazdów z serii 485, nazywanych potocznie „puszkami po coli”.

Tym samym tabor przedsiębiorstwa wynosiłby 660 „ćwiartek” – czyli dwuczęściowych jednostek. Być może pomogłoby to w rozladowaniu tłoku w pociągach, głównie na linii S9, łączacej leżącą na zachodzie dzielnicę Spandau oraz stadion z centrum i dalej z lotniskiem Schönefeld.


Niektóre z nieużytkowanych pociągów już od paru lat wyłączonych jest z ruchu. Większość ma uszkodzoną powierzchnię podłogi i wymaga kosztownego remontu. Jako że naprawy kosztowałyby kilka milionów euro, zgodę na nią musi wyrazić spółka-matka, czyli Deutsche Bahn.


Heiner Wegner, przewodniczący rady zakładowej firmy potwierdził dziennikowi, że rzeczywiscie toczą się rozmowy o ponownym uruchomieniu starych składów. W ostatnich miesiącach S-Bahn-Berlin krytykowana była również przez polityków. Berlińska senator ds. rozwoju miasta Ingeborg Junge-Reyer (SPD) zapowiedziała firmie obcięcie dopłat z uwagi na niepunktualność pociągów. Na konto firmy wpłynąć może nawet 5 mln euro mniej, niż planowano.

(źródło: Berliner Zeitung, Fot. Artur Bogdanowicz
eg_ptmkż
Posty: 1678
Rejestracja: 16 kwie 2006, 11:24
Lokalizacja: tt@ptmkz.pl

Kolejarze noszą żaby na rękach

Postautor: eg_ptmkż » 19 mar 2009, 23:09

Lada dzień żaby żyjące w lasach Puszczy Zgorzeleckiej znów ruszą w drogę do swoich tradycyjnych miejsc godowych. Jedną z ich tras przecina linia kolejowa Węgliniec - Bielawa Dolna - granica państwa. Chcąc nie chcąc, kolejarze z Węglińca muszą żabom pomóc w zalotach.

Gdy tylko zacznie się ich migracja, kolejarze wyruszą na spacery. Będą przechadzać się wzdłuż torów i ze specjalnie ustawionych zapór i kanałów odwadniających wzdłuż nasypu i wybierać żaby zastopowane w marszu.

- Jesteśmy już gotowi do akcji - mówi Dariusz Roćko, naczelnik sekcji utrzymania ruchu PKP PLK z Węglińca. - Ale to nie my wyznaczamy termin, tylko żaby. Jak zaczną wychodzić, wtedy i my ruszymy - zapowiada.

Pomocy żabom udzielano już w ubiegłym roku - po tym, jak przy modernizacji trasy kolejowej do jej odwodnienia użyto betonowych rynienek. Okazały się dla żab i innych małych zwierząt nie do sforsowania.

Kolejarze rok temu deklarowali, że naprawią ten błąd, jednak wciąż żadne nowe rozwiązanie ułatwiające żabom wiosenne gody nie zostało zastosowane. Pozostają więc wiadra i gumowe rękawiczki. Tymczasem w Jeleniowie w powiecie kłodzkim, aby ratować żaby, wybudowano pod drogą specjalne tunele.

źródło: Janusz Pawul - POLSKA Gazeta Wrocławska, 16 marca 2009
eg_ptmkż
Posty: 1678
Rejestracja: 16 kwie 2006, 11:24
Lokalizacja: tt@ptmkz.pl

Łódź - Warszawa przez brudne szyby pociągu

Postautor: eg_ptmkż » 19 mar 2009, 22:55

Trudno umilić sobie jazdę pociągiem z Łodzi do Warszawy, podziwiając widoki za oknem. Szyby są umorusane błotem i pyłem. Podróżni narzekają, że nikt nie myje okien w nowoczesnych ED74. A miało być estetycznie i po europejsku...

- Szyby w pociągu są czyste tylko podczas pierwszego kursu. Wtedy i tak nie da się podziwiać widoków, bo jest jeszcze ciemno. Im później, tym szyby robią się coraz bardziej upaprane - twierdzi Krzysztof Malarczyk, który codziennie dojeżdża do pracy z Łodzi do Warszawy. - Niedawno jechałem w towarzystwie Francuzów. Dziwili się, że w Polsce nie myje się szyb w pociągach.

- Składy pociągów powinny być sprzątane codziennie, za każdym razem po przybyciu na stację postojową oraz gruntownie, po powrocie do stacji macierzystej. Ponadto wagony poddawane są obowiązkowym czyszczeniom okresowym - mówi Beata Czemerajda z zespołu prasowego PKP Intercity. - Na jednej zmianie pracuje około pięciu osób, odpowiedzialnych za czystość pociągu. Część składów sprzątana jest w Warszawie, część w Łodzi.

PKP Intercity nie chce ujawnić, ile płaci za usługę firmie sprzątającej. Umowa objęta jest tajemnicą handlową.

- Nie płacimy za usługę wykonaną niestarannie, a brudny skład kierujemy do ponownego mycia. Możemy też wypowiedzieć umowę firmie sprzątającej - wylicza sankcje za brudne szyby Beata Czemerajda.

źródło: Marcin Bereszczyński - POLSKA Dziennik Łódzki, 16 marca 2009
eg_ptmkż
Posty: 1678
Rejestracja: 16 kwie 2006, 11:24
Lokalizacja: tt@ptmkz.pl

Nowa wyższa taryfa PKP IC

Postautor: eg_ptmkż » 19 mar 2009, 22:49

Kryzys nie oszczędza przewoźników kolejowych –w porównaniu z rokiem ubiegłym stawki jednostkowe za energię trakcyjną wzrosły o ponad 20 %, zaś stawki za dostęp do torów o 5 %. Mimo tego PKP Intercity nie zrezygnuje z projektów poprawiających standardy podróżowania. W tej sytuacji niezbędna staje się korekta taryfy (średnio 4.5 %).
Od dnia 23 marca 2009 r. będzie obowiązywała nowa taryfa przewozowa PKP Intercity. Ceny biletów jednorazowych ważnych w pociągach pośpiesznych oraz z rezerwacją miejsc zwiększą się średnio o 4.5 %, natomiast ceny biletów odcinkowych okresowych w pociągach pospiesznych i TLK zmienią się średnio o 3,29 %. Oznacza to, że kupując bilet na przejazd pociągiem pospiesznym zapłacimy od 50 gr. do 2 zł więcej, zaś pociągiem z rezerwacją miejsc –od 1 zł do 5. 50 zł. Równocześnie PKP Intercity wprowadzi nową promocję –„Tam gdzie chcesz”- dla podróżujących w dni robocze pociągami z rezerwacją miejsc oraz utrzyma wszystkie obowiązujące promocje weekendowe na dotychczasowych warunkach.
Bilet z internetu, automatu albo szybszej kasy
Jeszcze w tym roku zakończy się realizacja kilku nowoczesnych projektów mających na celu poprawę obsługi pasażerów. Za miesiąc na warszawskim dworcu centralnym pojawią się najnowszej generacji automaty biletowe. W perspektywie takie urządzenia pojawią się również na innych dużych dworcach w Polsce. Niezależnie od tego, dzięki wdrożeniu zupełnie nowego systemu informatycznego, skrócony zostanie proces wydawania biletów w tradycyjnych kasach Intercity. Dodatkowo firma planuje rozszerzenie sprzedaży internetowej biletów o wybrane pociągi pospieszne.
Taniej w tygodniu
Dotychczasowe promocje Intercity pozwalały na odbywanie dowolnej liczby podróży pociągiem tylko podczas weekendu. „Tam gdzie chcesz”–to nowa oferta dla wszystkich, którzy podróżują w tygodniu. Teraz będzie można bez ograniczeń jeździć pociągami kategorii IC, EX, TLK w następujących (wybranych przez podróżnego) dniach:
a) poniedziałek i wtorek lub
b) wtorek i środa lub
c) środa i czwartek;od godz. 1000 pierwszego dnia ważności biletu do godziny 2400 drugiego dnia ważności biletu.
Podróż trzeba rozpocząć w pierwszym dniu ważności biletu i po wykupieniu miejscówki z dodatkową ulgą 20%.
Bilety wg oferty „Tam, gdzie chcesz”będą biletami imiennym. Cena biletu wynosić będzie w klasie 2 - 157 zł brutto, a w klasie 1 - 217 zł brutto.

Źródło: www.pkp.pl
Awatar użytkownika
oelka
Moderator
Posty: 2082
Rejestracja: 09 kwie 2006, 00:34
Lokalizacja: MDM
Has thanked: 8 times
Been thanked: 5 times
Kontaktowanie:

Re: Kolej nie chce czerwonego mostu

Postautor: oelka » 15 mar 2009, 17:23

ernie_gdynia pisze:Oddelegowany do kontaktów z architektem Ryszard Moryc z PKP PLK ...
Nazwisko pana M. warto zapamiętać. Najpierw przygotowywał przebudowę Warszawy Gdańskiej, a teraz pracuje nad linią średnicową. Jeszcze może się pojawić jako niekoniecznie pozytywny bohater...

Krzysztof
Ostatnio zmieniony 15 mar 2009, 18:15 przez oelka, łącznie zmieniany 1 raz.
eg_ptmkż
Posty: 1678
Rejestracja: 16 kwie 2006, 11:24
Lokalizacja: tt@ptmkz.pl

Kolej nie chce czerwonego mostu

Postautor: eg_ptmkż » 15 mar 2009, 11:21

Propozycja pomalowania na czerwono mostu średnicowego przerosła wyobraźnię urzędników PKP. Nie chcą słyszeć o pomyśle architekta Marcina Garbackiego. - Dostałem odpowiedź, że nie są zainteresowani współpracą ze mną - mówi z żalem architekt.

Jego pomysł opisaliśmy pół roku temu. Wydał nam się genialny w swojej prostocie. Marcin Garbacki, projektant związany ze znaną pracownią Fiszer Atelier 41, zaproponował zmianę wyglądu najbardziej nijakiej z warszawskich przepraw - szaroburego mostu średnicowego, po którym co kilka minut przejeżdżają pociągi. Twierdził, że przerzucona przez Wisłę stalowa konstrukcja może ożywić pejzaż stolicy. Wystarczyłoby tylko pomalować ją na czerwono jak słynny Golden Gate Bridge w San Francisco.

- Intensywna czerwień jest w tym miejscu najbardziej uzasadniona. Na ten kolor malowano elementy starych maszyn i parowozów. W Warszawie ten akcent kolorystyczny mógłby być jedną z atrakcji smutnych dziś nadwiślańskich bulwarów - uzasadniał wtedy Marcin Garbacki.

Po naszym artykule odpowiedzialne za remont mostu władze spółki PKP Polskie Linie Kolejowe zapaliły się do pomysłu. Pomalowanie konstrukcji na czerwono poparł ówczesny prezes Krzysztof Celiński. Jego podwładni spotkali się z Marcinem Garbackim i zapowiedzieli, że koncepcja prawdopodobnie zostanie wykorzystana.

- Uczestnicząca w spotkaniu rzeczniczka firmy, pani Marta Szklarek, poinformowała mnie, że planowany jest remont linii średnicowej pomiędzy Dworcem Zachodnim a Dworcem Wschodnim i że to dobra okazja, by wpleść moją koncepcję w ten remont - relacjonuje Marcin Garbacki.

Potem jednak zaczęły się problemy. Oddelegowany do kontaktów z architektem Ryszard Moryc z PKP PLK już w pierwszej rozmowie zastrzegł, że nie będzie łatwo, bo trzeba przeprowadzić ekspertyzy mostu i zbadać, czy czerwona farba nadaje się do jego pomalowania.

- Od początku był bardzo nieprzyjemny, zniecierpliwiony koniecznością zajmowania się takimi "idiotycznymi sprawami" - mówi architekt.

Gdy niedawno wysłał do Ryszarda Moryca maila z pytaniem o wyniki ekspertyz, dostał odpowiedź, że kolejarze zrywają z nim współpracę. Dlaczego? Marta Szklarek, rzeczniczka regionalnego oddziału PKP PLK, odpowiada sucho: - Właśnie wybrany został projektant remontu mostu i całej linii średnicowej od Dworca Wschodniego do Zachodniego. W przetargu wygrała firma Pöyry i to ona określi, jaki kolor będzie miał most. Projekt remontu ma być gotowy do stycznia 2010 r. A panu Garbackiemu niczego nie obiecywaliśmy.

- Gdyby ten pan wystartował w przetargu na remont, byłoby o czym rozmawiać - dodaje Ryszard Moryc.

Architekt jest zaskoczony takim potraktowaniem jego propozycji: - Ci urzędnicy niczego nie zrozumieli. Tłumaczyłem, że nie zamierzam konkurować z projektantem remontu, że interesuje mnie tylko akcja artystyczna. Chciałem za darmo przekazać swoją koncepcję, by spółka PKP PLK wykorzystała ją w wytycznych do remontu. Skończy się na tym, że most będzie szary.

Niestety, wszystko na to wskazuje. Według Ryszarda Moryca przeprawa czerwona być nie może: - My na kolei nie stosujemy tego koloru.

źródło: Gazeta Wyborcza, 12 marca 2009
eg_ptmkż
Posty: 1678
Rejestracja: 16 kwie 2006, 11:24
Lokalizacja: tt@ptmkz.pl

Co zrobić z nieczynnymi mostami kolejowymi?

Postautor: eg_ptmkż » 15 mar 2009, 11:20

Dwie przeprawy kolejowe, będące w jednym ciągu, na Odrze i na jej rozlewisku w Siekierkach, w gminie Cedynia, są nieczynne. Nie pomógł nawet fakt, że Polska weszła do strefy Schengen.

- Na otwarciu mostów skorzystaliby niemal wszyscy - mówi Sławomir Krystofiak, rowerzysta z Chojny. - Byłoby to najkrótsze połączenie z Berlinem. Nie tylko turyści przyjeżdżaliby do nas, ale i my moglibyśmy korzystać z ich dróg rowerowych. Tam są lesze warunki do jazdy.

Po drugiej, niemieckiej stronie, biegnie trasa rowerowa Odra-Nysa. Jest jedną z najbardziej uczęszczanych tras w Niemczech. Nikt z turystów nie przejedzie jednak na wysokości Siekierek, ponieważ mosty są zamknięte. W zasadzie istnieje tam infrastruktura kolejowa. Jednak tory nie widziały pociągu już kilkadziesiąt lat.

Intrygująca wyspa

Te przeprawy to dwa mosty, na Odrze i na rozlewisku po polskiej stronie. Każdy po 330 metrów długości. Ten przez rzekę jest niemiecki i wpisany do rejestru zabytków. Opiera się o polski brzeg Odry. Następnie jest wyspa, która według pomysłów mogłaby stać się międzynarodowym centrum spotkań. Przez rozlewisko, po polskiej stronie, przechodzi kolejny most. To właśnie nim zainteresowani są ekolodzy, ponieważ najbliższa okolica jest bardzo ciekawa przyrodniczo. Stanowi bowiem część Cedyńskiego Parku Krajobrazowego. Jest użytkiem ekologicznym Rozlewisko Kostrzyneckie.

Sam most należy jednak do Polskich Kolei Państwowych SA.

- Ustawa o komercjalizacji PKP przewiduje zbywanie majątku poprzez sprzedaż lub przekazywanie go gminom na cele własne, związane z wykonywaniem przewozów - mówi Kazimierz Pyzik, kierownik wydziału gospodarki nieruchomościami PKP. - Oczekujemy deklaracji ze strony samorządu.

Kto przejmie

Spotkanie w sprawie zagospodarowania mostów zorganizował burmistrz gminy Cedynia. To na jej terenie znajduje się jedna z przepraw.

- Gminy nie stać na adaptację i utrzymywanie mostu na cele turystyki pieszo-rowerowej - tłumaczy burmistrz Adam Zarzycki. - Koncepcja uruchomienia transportu szynobusami zdaje się być obiecująca. Natomiast problemem jest regulacja stosunków własnościowych.

Jego zdaniem Starostwo Powiatowe w Gryfinie lub urząd marszałkowski mogliby przejąć nieruchomość od PKP, a następnie przekazać ją gminie Cedynia w tzw. użyczenie. Jednak instytucje te nie wykazały na razie zainteresowania sprawą.
O most upominają się także ekolodzy, ale oni chcą rozmawiać o możliwości jego zagospodarowania na cele turystyczne. W tym przypadku problemem jest ochrona niektórych gatunków ptaków.

Szynobusem do centrum

Pomysł na zagospodarowanie mostu i torów po polskiej stronie nasuwa się samo. Trzeba zaadoptować most i uruchomić transport szynobusami.

- Wyspa to idealne miejsce na międzynarodowe spotkania - zapewnia Jens Plate, niemiecki architekt, który przygotował plan zagospodarowania terenu. - Powstałe centrum mogłoby spełniać różne funkcje, również jako stanica zabytkowych lokomotyw.

Jego zdaniem to przedsięwzięcie ożywi turystycznie cały region, od Berlina przez Moryń i Osinów Dolny, do Kostrzyna.

Są już pomysły na sfinansowanie przedsięwzięcia.

- Rozwiązaniem może być skorzystanie ze środków Interreg IVA - uważa Wolfgang Skor z polsko-niemieckiego stowarzyszenia gmin DePoRE.

Wiąże się to z 20-procentowym wkładem własnym. Następnie można by umożliwić inwestorowi prowadzenie działalności usługowej na moście i torowisku w zamian za pokrycie kosztów utrzymania przeprawy.

źródło: Andrzej Kordylasiński, Głos Szczeciński, 9 marca 2009

Wróć do „Media o kolei”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość